Być może najgłębszym powołaniem człowieka nie jest osiąganie sukcesu mierzonego miarą świata, lecz bycie obecnym — naprawdę, świadomie. W świecie, który pędzi, gubi sens i żywi się pozorami, człowiek powinien przede wszystkim szukać prawdy — w sobie, w innych, w świecie. Nie chodzi tu tylko o prawdę rozumu, ale też o prawdę serca — o autentyczność.
Powinniśmy zadawać pytania. Nawet jeśli nie znajdziemy odpowiedzi. Bo w pytaniu jest życie, w wątpliwości — przestrzeń na rozwój. Tylko ten, kto pyta, nie zasypia duchowo.
Powinniśmy kochać. Nie w sensie romantycznym jedynie, ale głęboko, jako akt woli — miłość jako uważność, jako troska, jako obecność przy drugim. Człowiek, który kocha, przekracza granice swojego ego. W miłości stajemy się bardziej ludzcy.
Powinniśmy tworzyć. Cokolwiek to znaczy dla każdego z nas — sztukę, relacje, idee, ogród, dom, przyszłość. Tworzenie to odpowiedź na przemijanie. To forma nieśmiertelności.
Powinniśmy cierpliwie uczyć się bycia. Nie tylko działania, nie tylko osiągania. Po prostu bycia — tu i teraz. Umieć milczeć. Umieć słuchać wiatru. Umieć być samemu ze sobą — bez ucieczki.
I wreszcie — powinniśmy być dobrzy. Nawet jeśli nikt nie patrzy. Nawet jeśli świat tego nie nagradza. Dobroć to forma odwagi w czasach cynizmu.

